sam na
sam stoję przed prawdą
trudny wybór,nie liczy się kłamstwo
wszystko wypływa na wierzch
brud się zmywa nawet na największej plamie
honor,duma zawsze ręce czyste
te wartości mi są najbliższe
zastanawiam się bez namiętnie
dlaczego błędów coraz więcej
w tej udręce,tylko trzeźwe myśli
spaść z dach bloku,chyba zimny prysznic
droga bez wyjścia nie była mi pisana
chcę uciec bo za rogiem czai się przegrana
zastanawiam się dlaczego mnie to spotkało
kalkulacja chłodna by tylko wszystko grało
słyszę tylko cisze i uderzenia serca
w jednej osobie przegrany losu i liryczny morderca.
Czas mija,emocje spadają na dół
kurtyna spuszczona ale nadal trwam w tym balu
sam na
sam kręcę się pomału
oczy podkrążone rymowanie to mój nałóg
przekleństwa,słowa nic wychodzi z ust
argumenty ...