1.Sa takie chwile, gdy sam nie mam serca kopie pod soba dol, i zapetluje wiezla juz nie dam rady wstac, juz nie chce sie wykrecac posluchaj o czym mowie, pozniej to zapamietaj nie daj sie potepic, wierz w swoje czyny na bol, nie pomoze nawet proch z Etopiryny spojrz w jasna strone, i choc pelno skurwieli ktorzy chelpia sie tym, ze ich stac na Jeansy Pelle hajs to nie wszystko, lepiej miec leb na karku to bardziej ci sie przyda, wsrod ciemnych zakamarkow to nie pokaz zartow, gdzie masz powod do smiechu opowiadam to co trzeba, nagrywam na bezdechu to zyciowa szachownica, bialy musi zaczac a ty jak czarny kon, omijasz wszystko skaczac ile razy tak mozna? przeskoczysz jeden raz ...
W prawym narożniku, ważący 65kg patek! W lewym narożniku STOI SMIERĆ!!!
1.Przedemną walka życia, moim wrogiem śmierć Co pochłania wielu ziomów, rozpoczyna żer Czaszka lśni od krwi, ostre zęby diabła Tu nikt mi nie pomoże, sam o siebie zadbam Pierwsza runda start, obustronny prestiż Muszę myśleć jak, położyć śmierć na deski Nieczyste zagrania, śmieje mi się w oczy Bo nie mam takiej mocy, bym mógł ją czymś zaskoczyć Koniec ceregieli, łapie swoją kosę Chce zabrać mi życie, muszę iść za ciosem Każdego dnia, chcę połączyć sensu końce By nie skończyć tak, jak mój zmarnowany ojciec Koniec pierwszej rundy, modlę się do Boga Chcę by sił mi dodał, nie jestem jednym z pogan Patrzę na śmierć, która stoi w drugim rogu Nie widać zmęczenia, lubi karać swoich wrogów.
1.Jeśli jesteś fanem rapu, daj na maxa głośnik Posłuchaj prawdy słów, z mądrych ust praw wyroczni Ja z sensem wam mówię, głupot tu nie wciskam Choć zimą w morde pizga, płynę jak batyskaf Tu gdzie blokowiska, prawda jest z betonu Prawdziwość to lek, na większość kłamstwa chorób Lece z kursem torów, z celu mnie nie znosi Nigdy nie miałem wyboru, zawszę będe prawde głosił Dokładnie widzę lęk i zazdrość w ludzkich oczach Z zazdrości go skręca, nie może spać po nocach Jak pies ogrodnika, sam nie zje, innym nie da Żeby tylko się dorobić, własną matkę mógłby sprzedać Jak bardzo chcę być kimś, i co by za to zrobił Ile musi spłynąć krwi, by szanował swój dobrobyt Ta prawda jest w nim, musi iść za głosem serca Możę odbić się od dna, albo skończyć życie ...
1.Mowi Pe z Wielkopolski znow podkrecam glosnik przebywam zawsze tam, gdzie bawia sie dorosli poscig za kasa, bezskutecznie trwa chyba fart mnie opuscil, choc wierze ze go mam moc plynie z glosnika, jestem jak chirurg plastyk lawa moich beatow, topi ten caly plastik wez sie zastanow, gdy dolaczasz do klanu bo gang balwanow, zniszczy ci reszte planow kazdy na koncie, chce miec setki dolarow choc i tak je przepali, bedzie zyl wsrod oparow najgorsze co jest, to naiwnosc i glupota obgaduja sie nawzajem czy dziewczyna czy chlopak mysla ze sa kims, ze maja same asy glupota ludzi, jak swiezakow z pierwszej klasy mowi sie trudno, nadeszly takie czasy kiedy zamiast do pracy, ziomek nie wychodzi z chaty. [br ...
1.Masz juz dosc, ludzie wciaz patrza ci na rece Gdzie ta zyciowa passa, czesto nazywana sensem Mowisz "Brak ci sil", i ze juz sie nie wybije Na pochybel ci wychodze, odpowiadam Carpe Diem Jak nie masz wiary w siebie, w innych tez juz nie uwierzysz Zbyt bardzo sie przejmujesz, tym co pierdola hejterzy Masz sile to wznies sie, olewaj cala reszte Z gory ci juz mowie, ze poddawac sie to bezsens Nie jedni ci powiedza "ziomek jestes strasznie cienki" Ja w rapie odpowiadam, ruchem swojej prawej reki Udaja ze jest dobrze, ze cos nabiera sensu A tak naprawde nic! sraja jeszcze do pampersow Jak mogles myslec koles, ze zabraknie mi odwagi Trzymam noz na twoim gardle, dobrze rade zamilcz Bede robil rap, poki dochodzi do pluc Do ostatku Co2, wydycham go jak kurz. [br ...
1. To fikcja w wyobraźni, konsekwencje grzechu Ide sam przez życie, jak nieśmiertelny piechur To ludzie, stawają, na przeciw samych siebie Ja już to rozkminiłem, powiedz coś czego nie wiem Świat postrzegam gorzko, spod ciemnych okularów Chcesz pomóc takim jak ja? lepiej sobie daruj Wygrana jest już moja, mam sędzie w rezerwowych Nie stawiaj nic na szali, bo przegrasz swój dobrobyt Mam nadmiar rapu skillów, robie to co kocham Igrać ze mną, to jak rzucić ogień w propan Chcesz coś sugerowac? poddaj się nim zaczniesz Bo tylko słabych MC's, można zniszczyć jednym punchem To Polska California, lewa strona West Coast Tu każdy ułożony, staje się twoim koleżkom To teksty z Gorzowa, mało mnie zrozumiesz Za błędy przepraszaj, w pizde schowaj swoją dumę.
Ref. To właśnie ten element, część do układanki To ...
1.Przychodzi taki czas, kiedy łapie za mikrofon Czuje jak przemawia, tak jak nigdy do tąd Spojrzenie na świat, mam troche nierealne Chciałbym lepiej żyć, na szczęście kupić karnet Nagrywam chore gówno, by żyło się łatwiej Przeżyje skok z wodospadu, na najsłabszej tratwie Mówie to dokładnie, powstań zanim padniesz Bo może być za późno, nim wszystko ogarniesz Wylewam frustracje, wybudzam się z transu Ogarniam rzeczywistość, wśród palenia bluntów Wchłaniasz moje teksty, karmisz się ich mocą Żyjesz w chorym transie, zamieniony w posąg Słowa są magiczne, skumaj antidotum Lecz nawet Hokus-Pokus, nie wyciągnie cię z kłopotów Mówi się trudno, żyje jak mam żyć Daje same dobro ludziom, w zamian nie chcąc nic.
Ref.Wiem przecierz! fizyczna praca gorsza niż trans Ty lepiej! zacznij, kochać to co masz Bo w transie! trudniej, cokolwiek ogarnąć[br ...
1.A jakby tak zatrzymac, czas chociarz na chwile Zlapalbym za bron, i postapil niczym killer Zdjal paru kolesi, za przedawnione sprawy Robilbym to czesto, az weszlo by to w nawyk Pil Jack'a Daniels'a, samotnie przy barmanie Siedzac nad zwlokami, i z gory patrzac na nie Pojechal do Warszawy, na salon BMW Za te wszystkie SMS'Y, warte kilka stow Odwiedzilbym dilerow, wzial ziolo na kreche Dazyl bym do tego, by byc ostatnim czlowiekiem Polecial na Majorke, prywatnym odrzutowcem Ozywil bym pilota, niech prowadzi mnie za forse Rano na lezaku, z drinkiem z parasolem Ladujac magazynek, i celowac sobie w glowe Nacisnal za spust, i pozegnal sie z tym swiatem Przyznam szczerze ziom, to bylby niezly patent.
Ref. A jakby tak sen, w koncu stal sie prawda Robil bym co chce, zmienil swe ...
1. Wszyscy chcą osądzać, z wizerunku oczu Nie z wizerunku duszy, hejcić wszystko wokół Widzieć tylko to, na co pozwala im wzrok Jak generał wojenny, naładowany glock Możesz ćpać, Cannabis lub Maryche Lecz i tak nie uciekniesz, przed zmarnowanym życiem Bo problemy, dopadną cie jak głód Żaden proch nic ci tu nie da, zły los jest tylko twój Życie to nie gra, tu nieobecny respawn Jesteś zbudowany z drewna, jak pierdolony cieśla Meksyk w bani, wszyscy są przeciw tobie Mogleś lepiej sobie żyć, gdyby nie walka z nałogiem Słowa jak jad, płyną drogą żył Docierają do mózgu, i zakłucają sny Potyrany umysł, widać twą życiową blizne Stworzyłeś sztuczny świat, jak w jebanym Matrixie.
Ref. Prawda, szczerość, pasja i nadzieja To elementy życia, niezłomna epopeja Bez tych uczuć, nie jesteś już ...
Kończy się południe, gasną wszystkie światła Z grobów wypychają ręce, wysłannicy diabła Gdzieś w oddali słychać, wycie krwiożerczego wilka Dopadł tą blondynę, uciekającą w szpilkach Sprawia im to radość, komercyjny skandal Jak ksiądz na osiemnastke, wypchał ministranta Ludzie śpią spokojnie, drzwi stanęły w drzazgach To schizowaty klaun, a za nim jego banda Odpierdala cyrk, wpływ na twoją psychikę Pójdziesz na dno, zespawany z Titanicem Robią tobie biceps, i wstrzykują Synthol Aż pękną wszystkie mięśnie, popijają czystą To co zostawiają, to spalone drogi Na smyczy mają wilki, co chcą zranionych dobić Kradną twój dobrobyt, biorą tylko żyletki Bo lubią robić grilla, a na ruszt ludzkie resztki Ci co przeżyli , są już zarażeni Dolączają do armii, pozbywając się źrenic Bezmózgie łotry, banda psychicznego klauna Puszczają Hip-Hop, na uroczystych psalmach To jak ...
1.Nie jestem z kryminału, więc mnie nie obrażaj Umknęło wiele chwil, wśród tak wielu rozważań To że robię rap, nie zmywa mnie z pozycji Społecznych szarych ludzi, jak lodowaty prysznic Na siłę chcę się wybić, nikt mi nie pozwolił Bym dążył do sukcesu, właśnie to ich boli Że jeden może żyć, lepiej od drugiego Mógłby strzelić komuś w plecy, jak tym więziennym zbiegom Stoi takich paru, z wytresowanym kundlem By rozszarpał ich wrogów, i wygrał za nich burdę Opaska na głowie, a w spodniach ciężka klamka Tak wozi się tam większość, tak jest w tamtych bandach Rest in peace ziomek, jestem duchem świętym Który dzięki swojej mocy, może zreperować błędy Tyle wściekłych oczu, jarzy się z kaptura Ich myśli są zgodne, ze słowami na murach.
Jako ze dzisiaj mam urodziny, postanowiłem napisać tekst ala memories ;D
1.To jest czysty Hip-Hop, flo jak człowiek z blizną Chcesz mieć coś przeciwko, grać twardą pozycją Nie mam czasu słuchać, twoich zabobonów Chcesz niszczyć polski rap? nie odbieraj telefonu Jestem już zmęczony, żyje jak za karę Widząc innych Mc, przebranych za baner Każda część ubrania, prezentuje co innego Tu Stopro, tam Prosto, buty Mercurego Oblewam urodziny, jointa też zapalę Tu chodzi o zabawę, lubie posiedzieć za barem Moje tłuste beaty, wywołują zapaść Po co chcesz chodzic? jak można w chuj polatać Lód plus Johhnie Walker, Szampan z korkociągiem Parę łyków starczy, by zamknąć komuś mordę Gdy przychodzi pora, zakładam swój fullcap Daję więcej czadu, niż Sycylijski wulkan.
Ref. Jebać teraźniejszość, cofam się o lata Ta machina czasu, ...
1.Nikt nie mówił że jest łatwo, skazany na patrol Możesz być spokojny, jeśli tamci nie wpadną Zamknięty w pokoju, pogaszone światła Lecz nawet w Alcatraz, wtóruje mi aplauz Ziomki na wylocie, w pościg za pieniędzmi Nie wiedzą jednak że, to nie będzie happy ending Sam czuję niepokój, swoje narobiłem Teraz mogę tylko czekać, na swoją mogiłe Setki ludzkich oczu, rozpoznaje sprawce On w samoobronie, wyciąga pukawke Niepotrzebny strach, i tłum w rozproszeniu Już od jutrzejszej gazety, rozpoczyna debiut Poszukiwany, lista numer dziesięć Jedyne co go boli, to dzień z jebanym pechem Godziny przesłuchań, bicia, strasznych tortur On milczy jak grób, by nie wsypać swoich ziomków.
Ref.Gdy słyszysz syrene, biegnij z całych sił To nie wróży nic dobrego, to ostatnia z chwil Nie daj sie złapać, wpadniesz za głupote Będziesz ...
1.To nie jest gra, a tym bardziej Handicap Tu jesteś sam, a na ciele setki ran Popularne gwiazdy, wysługują się głupcami Jebią ponad godziny, by móc popatrzeć na nich To jak pociąg z mięsem, chętnych na kilometr Są też i tacy, co chcą grać za mikrofonem Słowa to ich broń, a obroną jest atak To jak wrócić do piekła, po zajebistych latach Trzeba się postarać, jeśli chcesz tu w czymś zaistnieć Kule moich Hate'ów, wypalają bliznę Sam pamiętam czasy, hajs na wyścigach Szpanowanie rapem, Notariusa Biga Oczy pragnienia, ślepe bez skrupułów Oczekuję pomocy, od ślepego tłumu Oni muszą kraść, żeby się utrzymać Wszyscy płacą za swe błędy, choć czasem nie ich wina.
Ref. Wstań na apel! życie, dobiera szeregi Nocny spacer! noc, gorętsza niż Egipt Swoją wartę! odpraw, dotrzymaj umowy[br ...
1.Każdy widzi klęskę, ten uliczny bezkres Pasma nieszczęść, opisuję tworząc bezdech Swoją poezję, mam mocno dopracowaną A ty idź się bujaj w rytm, razem z Hanną Montaną Każdy chce zarobić siano, po to się sprzedają A ja niszczę pseudo MC, bo nie mam się czym zająć Pusta klatka, spory West Coast na słuchawkach Ze mną moja kartka, później słowa w majka To mój chory sarkazm, gasną wszystkie światła Robię taki przekręt, że ni chuja nie ma świadka Moc skumulowana, retro majk w podstawie Tych słów nie ogarniesz, lepiej zapisz się na zabieg Sok w butelce szklanej, nie pomoże ci na kaca Weź usiądź, włącz beat i zacznij srać po gaciach To psychiczny atak, tysiąc decybeli A ty wstąp do opery, jak sam Galen Gering.
Ref. Spontan dwójka, nadchodzi kolejna część Niesie ...
Jako ze dzisiaj mam urodziny, postanowiłem napisać tekst ala memories ;D
1.To jest czysty Hip-Hop, flo jak człowiek z blizną Chcesz mieć coś przeciwko, grać twardą pozycją Nie mam czasu słuchać, twoich zabobonów Chcesz niszczyć polski rap? nie odbieraj telefonu Jestem już zmęczony, żyje jak za karę Widząc innych Mc, przebranych za baner Każda część ubrania, prezentuje co innego Tu Stopro, tam Prosto, buty Mercurego Oblewam urodziny, jointa też zapalę Tu chodzi o zabawę, lubie posiedzieć za barem Moje tłuste beaty, wywołują zapaść Po co chcesz chodzic? jak można w chuj polatać Lód plus Johhnie Walker, Szampan z korkociągiem Parę łyków starczy, by zamknąć komuś mordę Gdy przychodzi pora, zakładam swój fullcap Daję więcej czadu, niż Sycylijski wulkan.
Ref. Jebać teraźniejszość, cofam się o lata Ta machina czasu, ...
1.Pamiętam czasy, jak dobrze pachniał skun Wystarczyło parę gram, by ten świat znów był mój Teraz jest inaczej, każdy toczy walkę Nic nie możesz zrobić, możesz tylko patrzeć Jak władza w mundurach, bije naszych ziomków Jak sprawy polityczne, nie trzymają się porządku Jak giną setki ludzi, z różnych grup społecznych Zamiast cieszyć się z wolności, palisz na grobach świeczki Jak procenty rosną, długi się nie kończą Ludzie cicho płaczą, gapiąc się przez okno Wyżej ustawieni, głusi są na prośby Tych potrzebujących, którzy wznoszą modły Legalne manifesty, często są tłumione A zagrażają ci, co mieli sprawować ochronę Gdzie tu jakiś sens, łączą się najsłabsi By stawić czoła lepszym, by wyrwać się z garści.
Ref. Rząd to fanaberia, robią to co chcą Nie ważni są dobrzy, tylko ci co czynią zło By ...
1. Ile razy miałeś problem, zero chętnych rąk Które dodadzą ci skrzydeł, wyniosą ponad ląd Ludzie dobrej woli, cecha znieważanie Oni zazdroszczą ci sławy, wolą gdy masz przejebane Do tego nalej, pij więcej niż dasz rade Jak już się czymś wyróżnisz, oni nazwą to układem Na palcach jednej ręki, zliczę tych fałszywych Którzy podają ci rękę, poprzez dotyk chcą ubliżyć Patrząc takim w oczy, czytam jak z kodeksu Ile warty jest, i czy wyzbył się kompleksów To trudne decyzje, przecież nie raz były Pozdrowienia dla prawdziwych, oby nie brakło wam siły To wola zwycięzcy, twardsza niż stop stali Ja nie jaram się rapem, wolę cały się nim palić Wersy czystej prawdy, napęd każdej walki Wczuwasz się w nie mocno, bo twe życie to te kartki.
1.Chcę rozumieć świat, odporny wzrok na słońce Bo tyle lat w ciemnościach, że zgubił wszystkie bodźce Prochy z ukojeniem, nie dają już efektu Mięśnie łapie skurcz, jesteś blisko disconnectu Nie można mówić ludziom, co należy robić Człowiek jest wolny, bo wolny się urodził Szara rzeczywistość, hardcorowy kontrast Bo nie wrócą na tarczy, a w przyciemnionych workach Robię rap z pasją, nie chcę mieć pokrzyku Nic dla celebrytów, jestem jednym z pokutników Zabłąkana dusza, odnalazła światło Nie wiem na jak długo, w końcu może zgasnąć Ziomki z twojej dzielni, pracują na respekt Nie biegam po klubach, wolę pisać swoje wiersze Żyjemy w piekle, na ulicach masa krwi Ktoś przelał ją za kogoś, by tamten dalej żył.
Ref. Podążaj za mną, ja pokarzę ci światło Latarnie szczęścia, które nigdy nie zgasną Czekamy ...
1. Jest taki czas, gdy siedzę patrząc w okno Jak mija całe życie, a zostaje samotność Jest taki czas, gdy chcę, wszystko zostawić Pójść swoją drogą, choć raz zalać się łzami Podać rękę ludziom, którzy mnie nie lubią Odpuścić moim bliskim, ochronić ich przed zgubą Mówisz o mnie prostak, tutaj masz w chuj racji Lecz nawet taki hejter, nie uwolni mnie od zaćmy Która siedzi w głowie, robi to co chce Nie dam rady się uwolnić, choć to mój główny cel Chciałbym zrobić z życiem, to co z marnymi tekstami Pogiąć i postrzępić, zostawić za plecami To jest rzeczywistość, kreślę te linijki Popijając piwo, łapiąc się za aperitif To daje mi wenę, mogę się wypróżnić Z męki i myśli, jak ostatni dłużnik
Ref. Czasem tak czuję, jakby świat spadł mi na barki[br ...
1.Ziom zazdrości komuś wejścia na szczyt pewnej apatii z racji która musiała wyjść za drzwi Dumę chowaj w buty, dołącz do kretynów którzy mają wymóg, piją po szklaneczkach ginu Ale nic na przymus, serwuję rap na wynos Mam więcej płynu w mózgu, niż koks mięśni z kreatyną W rękawie nie jeden as leży, czeka na moment By wjechać i wygrać, zgarnąć to co moje W żyłach czysty ogień, huta już wymięka Mam flow tak ostre, że bez trudu przetnie ścięgna Wbijasz mi nóż w plecy, prace chcesz uprościć Później czegoś chcesz, miej trochę moralności Jedyne co ci dam, to fakiem między oczy A sępy jak ty, na sam widok mają dosyć Z rapu magisterka, masz się za renegata? A zamiast cisnąć na Harleyu, pchasz swojego Fiata.