Ej chłopaczku, wyskoczyłeś z tematem „tylko słowa” Wiedz że słowa w mojej gębie są jak bomba wodorowa Zmykaj do mamusi bo ja jestem niczym liryczny kałach Słowa to moje naboje, uwaga – napierdalam
Słowa - powiadają że są cenniejsze niż złoto W twojej paszczy przemieniają się w cuchnące błoto W sumie nie ma co się dziwić takiemu biegowi zdarzeń Do tej pory nie zapoznałeś się bliżej z elementarzem
Moje rymy jak ogień, pozostawiają tylko zgliszcza Popuściłeś wiem, w twojej czaszce głucha cisza Moje słowa jak kły wilka rozrywają ci aortę Twoja kartka wciąż jest pusta, tak jak pusty jest twój portfel
Patrzę na ciebie z góry, bo wiem że przegrasz z kretesem Rozjebany moim tekstem nie ...
Szukam słów tak jak światła w ciemności Nie pierwszy i nie ostatni, piszę tekst o miłości Siedzę sam na sam z długopisem w dłoni Jak mam żyć, jak się przed tym bronić? Nie myśleć o Tobie to jak przestać oddychać Oczy zamknięte, Ty nigdy nie znikasz Opętanie to odpowiednie określenie Bez racjonalnych myśli, po prostu otępienie Po silnej woli pozostało echo Czuję się jak rzeźbiarz z oderwaną ręką Chciałbym prosto żyć ale nie wiem jak zacząć Cały ten syf wyrzucić na dno Uzależniony, wpadłem w sidła nałogu Chcę wykonać krok jednak padam do przodu Amfetamina, wypełniam Tobą nozdrza To nie bajka, to zakazana historia
Grawitacja : jest niczym w porównaniu z Tobą Detonacja : wystarczy jedno Twoje słowo Jak o Tobie zapomnieć powiedz proszę Tylko Ty znasz ...
Zamykam oczy, startuje czasu machina Moja Polska to przyjaciele i rodzina To zabawy ryzykowne jak jazda bez pasów To wypełniony dom miłością od fundamentów po szczyt dachu
Siedem lat minęło jak z bicza strzelił Czasu szmat egzystuję na obcej ziemi Ciągle o Niej myślę i wiecznie marzę To tu za lat kilka chciałbym stanąć przed ołtarzem
Nasz Kraj – dlaczego ciągle stoi w miejscu? Czuję żal bo zdolny jest do postępu Na ziemi raj i piekło w jednym Dzień umiera za dniem, być może to się kiedyś zmieni
Biel i Czerwień – zawsze przy mnie kroczą Biel i Czerwień – jak białka zmęczonych oczu Waleczny Orzeł wieczny jak ten Kraj Unieś głowę człowieku i o swoje walcz
2 x 16. Temat dla mnie od Mumina : Beztroska Nienawiść
Chłód poranka, zimna wódka, przystanek przed blokiem Siedzisz sam bez przyjaciół, wróg się czai za rogiem Mętnym wzrokiem podążasz za straconą nadzieją Diabeł trzyma Ciebie mocno, ciągnie ku podziemiom
Wiesz jak to jest leżeć na dnie tej studni gówna Chciałbyś się wybić, masz dość, lecz droga na szczyt jest trudna Patrzę na Ciebie z góry, uśmiech ozdabia moje wargi Beztroska nienawiść do ludzi którzy są jak larwy
Beztroska nienawiść zmieszana ze słodką pychą Wiem że byłbyś w raju gdybym uraczył Cię dychą Ludzie pokroju robactwa – ja Wami gardzę Wsłuchaj się w mądre słowa, miej je na uwadze
Wyciągasz brudną dłoń ku niedostępnym niebiosom Chwyciłbyś nawet brzytwy, pech – ja tu stoję z kosą Czarny ...
[ Dodano: 2011-11-02, 20:19 ] Skończyła się butelka wódki jak kadencja sejmu Czapkę zdejmuj, gdy stajesz przede mną Bo w tym momencie jestem tekstu Kazimierzem Deyną Ja ciągle pisze z rezerwą, wczuj się w walki ferwor Choć to nie freestyle to też na teksty bitwa Wierz mi nie potrzebna będzie tu dogrywka Myślisz, że dopomoże ci bóg albo twoja ksywka Błąd, bo giniesz jak igła w stogu siana bezpowrotnie Kciuk dla ciebie w dół, otwórz gaz albo wyskocz oknem I nie pytaj mnie, jakie przyczyny są twej klęski Powiem ci lakonicznie po prostu jesteś kiepski Wypluwam cię jak pestki z owoców Na koniec przegrałeś-weź to poczuj A co do wódki , wypiję jej szklankę[br ...
Zwrotka i refren przygotowane do planowanego featuringu, wersja demo :lol-sweat:
Pamiętam czasy, gdzie problemy były niczym Czasy, w których nie zapalałem zniczy Pamiętam boisko, szkolną ławkę i przyjaciół Beztroskie życie, bez rządowych kagańców
Życie toczyło się od przerwy do przerwy Czasy, w których nie puszczały nam nerwy Czasy, w których mając dychę byłeś bogiem Respekt od ziomków gdy leszczom podstawiałeś nogę
Ostatni dzwonek, plecak w kąt i za szkołę Boisko było naszym drugim domem Obite kolana, brudne podrapane dłonie Czasy, kiedy nuda kojarzyła mi się z domem
Te czasy, kiedy przestępstwem było plucie A gdy się nie dzieliłeś nazywano cię lamusem Pamiętam, kiedy porwałem nowe spodnie I ten strach „co moja mama na to powie?!”
Przystanek, autobus, dwieście metrów do domu Gorące myśli, pot na czole już od samego progu Ona stoi w oknie, zamyślona tak jak zawsze Od tyłu podchodzę cicho, w jej włosy wbijam palce
Bluzkę ściągam z niej jednym zręcznym szarpnięciem Guziki lęcą w kąt, wiem że ona pragnie więcej Rozpina mi spodnie, zanikają wszelkie granice Nie tracę czasu na modlitwy, zadzieram jej spodnicę
Ona gryzie mnie w szyję bo dobrze wie że to lubię Chce bym ją wziął, nie ważne że nie jesteśmy po ślubie Kładę ją na stół, do siebie mocno przyciskam Oplata mnie nogami, ja anakonda zaciska
W tym piekielnym szale ciał tracimy orientację By się z nią kochać zawsze rzuciłbym nawet pracę Szkło uderza o ziemię, rozlewam ...
Znów ostatni raz, przyrzekam na jedną z twoich matek nie sięgnę już po wódę, nałóg odejdzie z czasem. Hałas wybijających szklanek drepcze mi po plecach tak odbieram świat, a dziś ja będe twym uniwersum. To margines mojej strefy, lojalnie oddający hades bodajże masz tak codzień sądząc po szramach na twarzy To jak Joker, 50 cent i Al Capone w jednym masz wrogów i swój cel, a nie stać cię nawet na skręta. I ta nieugięta siła, choć trzyma cię pod stołem a twoim słownikiem i tekstom zapalam tą pochodnię Z torby wyciągam wzorzec i widzę w niej twoją przyszłość manipuluję weną co oznacza że musisz mieć się na baczności Upity alkoholem przeglądam jak przez dno pustej szklanki nie masz przyjaciół ani marzeń nie wspominając o kochance[br ...
Gdybym miał tyle rozumu ile rymów na tym tekście Nie popełniałbym tych błędów a jest ich coraz więcej Mógłbym świecić przykładem dla dziesiątek dzieciaków Teraz świecę oczami i mam skurwiela status
Gdybym nie marnował czasu na myśleniu o niczym Mógłbym zajść daleko jednak robię tak jak wszyscy Mógłbym udowodnić że marzenia to nie fikcje Brak limitów gdy kierują mną moja ambicje
Gdybym wiedział czego pragną kobiety Może miałbym tę jedyną a tak nie mam niestety Co sobotę mógłbym z nią podbijać na miasto Jednak dziś wieczory spędzam z długopisem i kartką
Gdybym potrafił żyć według dziesięciu przykazań Dumny byłbym z siebie pewnie jednak ja wolę rozrabiać Gdybym był idealny to po prostu bym nie istniał Biorę życie jakim jest, drogocenne jak kryształ
Gorąca siedemnastka, tak przepięknie się porusza Jeszcze nie jeden raz tłum facetów rozrusza Jest zbyt wyuzdana jak na taką małolatę Gdy przechodzi obok ciśnienie wszystkim skacze Chce się podobać? Wpadła z deszczu pod rynnę Brak szacunku do siebie to przywilej dla innych Obraca tyłkiem, kusząc dziesiątki głodnych oczu Nie jeden gotów by dopaść do jej boku Uśmiecha się zalotnie ale nie wie gdzie wpaść Tańczy tak pięknie a pod nią wielka przepaść Nie jeden myślał że to na nią czekał wieki Ona znikała jak tylko zamknął frajer swe powieki Raz niewinna, potem gorąca i bezczelna Otwarta, zamknięta, ponętnie wypięta Anioł? Nie, to wilk w owczej skórze Zepsuta do reszty, kręci biustem przy rurze Gdybyś tylko chciał mogłaby pójść za tobą Łatwo leci na hajs, rozkłada nogę za nogą Gra wstępna? Takich schematów ...
Rodzisz się, żyjesz i umierasz Popatrz dookoła, każdy ciągnie własny kierat Nie ma lekko, często upadasz na kolana Patrzysz przed siebie, a tam żelazna kotara
Nie jeden raz ktoś ci wsadzi nóż pod żebro Poległy ideały : przyjaźń, uczciwość i wierność Do przodu choć jeden krok wykonać pragniesz Betonowe buty trzymają cię na dnie
W tym kraju kolor dominujący to szary Życie: tu nie pomogą różowe okulary Znałem wielu ziomków którzy mieli ambicje Rzeczywistość gasi wszystko tak jak cios w potylicę
Wyścig szczurów, dzika walka o przetrwanie Podaj komuś dłoń a on wyrwie ci ramię Dobrzy ludzie wyginęli jak neandertalczycy W tym kraju marzenia kończą żywot w kostnicy
Chodniki niszczeją od spuszczonych oczu Ulicami płyną rzeki krwawego potu Są i tacy co ...
Pierwszy bit jaki złożyłem z sampli. Dawać jak najwięcej krytyki bo nie bardzo wiem od czego zacząć. 5 ! :: http://soundcloud.com/polak9911/91-27-demo-sound-dec-2011 ::
Nagrane naprędce, są niedociągnięcia. Za robienie bitów zabrałem się tydzień temu i jak na razie takie dźwięki mi wychodzą. Polecam 480p dla lepszej jakości dźwięku.